Chwilka...

Dlaczego polisy są źle rozumiane. Suma ubezpieczenia, zakres ochrony i wykluczenia w praktyce

Dlaczego polisy są źle rozumiane. Suma ubezpieczenia, zakres ochrony i wykluczenia w praktyce
Udostępnij:
27 Styczeń 2026

Dlaczego klienci wciąż nie rozumieją polis ubezpieczeniowych?

Masz polisę, więc śpisz spokojnie? Uważaj – to poczucie bezpieczeństwa może być złudne. Wielu klientów żyje w przekonaniu, że ubezpieczenie chroni ich od każdego nieszczęścia. Niestety, moment zgłoszenia szkody często bywa bolesnym zderzeniem ze ścianą. Odmowa wypłaty lub drastycznie zaniżone odszkodowanie to nie zawsze wina „chciwej firmy”, ale efekt niezrozumienia zasad gry. Polisa to precyzyjna umowa, a nie magiczna tarcza. Oto dwa fundamenty, które klienci ignorują najczęściej, nieświadomie narażając się na ogromne koszty.

 

Suma ubezpieczenia – dlaczego jej właściwe określenie jest tak ważne

Suma ubezpieczenia to fundament każdej polisy. To od niej zależy, jaką maksymalną kwotę klient otrzyma w razie szkody. Niestety wiele osób ustala ją przypadkowo, kierując się intuicją lub chęcią obniżenia składki. To prosta droga do dwóch niekorzystnych sytuacji: niedoubezpieczenia i nadubezpieczenia.

 

  • Niedoubezpieczenie: Występuje wtedy, gdy suma ubezpieczenia jest niższa niż faktyczna wartość mienia. W takiej sytuacji ubezpieczyciel stosuje tzw. zasadę proporcji. Oznacza to, że odszkodowanie zostanie obniżone proporcjonalnie do tego, o ile suma ubezpieczenia była zaniżona.
    W praktyce: jeśli ubezpieczymy dom wart 800 000 zł na 500 000 zł, to każda szkoda zostanie rozliczona w proporcji 500 000 / 800 000, czyli 62,5%.

 

  • Nadubezpieczenie: To sytuacja odwrotna — suma ubezpieczenia jest wyższa niż realna wartość mienia. Klient płaci wyższą składkę, ale nie ma z tego żadnej korzyści. Ubezpieczyciel i tak wypłaci maksymalnie tyle, ile warte było mienie w dniu szkody.
    W praktyce: jeśli samochód jest wart 40 000 zł, to nawet przy sumie ubezpieczenia 70 000 zł odszkodowanie nie przekroczy 40 000 zł.

 

Zakres ochrony i wykluczenia – co naprawdę obejmuje polisa

Drugim źródłem rozczarowań jest niezrozumienie zakresu ochrony. Klienci często wpadają w pułapkę myślenia, że polisa chroni ich „od wszystkiego”. To mit. Ubezpieczenie obejmuje wyłącznie te zdarzenia, które zostały wprost wymienione w umowie. Jeśli ryzyka nie ma na liście – nie ma też pieniędzy.

Jednak prawdziwą miną, na którą wchodzą klienci, są wykluczenia odpowiedzialności. To sytuacje, w których ubezpieczyciel zgodnie z prawem odmawia wypłaty. Do najczęstszych należą:

  • Rażące niedbalstwo: np. zostawienie otwartych drzwi, włączonego żelazka.
  • Brak konserwacji: np. szkody przez pękniętą rurę, która nie była sprawdzana od lat.
  • Kradzież zwykła: np. kradzież torebki z niezamkniętego samochodu – polisa często wymaga śladów włamania.

Mimo że sekcja wykluczeń w OWU jest długa i napisana trudnym językiem, to właśnie jej lektura jest kluczowa dla Twojego bezpieczeństwa finansowego.

Jak to zrozumieć i nie zwariować?

  • Sprawdzaj definicje: W języku ubezpieczeń „powódź” i „zalanie” to dwa różne zjawiska. Upewnij się, jak definiuje je Twój ubezpieczyciel.
  • Testuj agenta: Poproś doradcę o konkretne przykłady („Co się stanie, jeśli...?”). Zapytaj wprost: „W jakich sytuacjach ta polisa mi NIE zadziała?”.

Trudności w zrozumieniu polis wynikają przede wszystkim z braku wiedzy o tym, jak ustalać sumę ubezpieczenia oraz jak interpretować zakres ochrony i wykluczenia. Klienci często kierują się ceną, pomijają szczegóły i nie analizują dokumentów, które mają kluczowe znaczenie w momencie szkody. Tymczasem świadome podejście — oparte na rzetelnej wycenie, analizie OWU i rozmowie z doradcą — pozwala uniknąć rozczarowań i sprawia, że polisa faktycznie spełnia swoją rolę. Ubezpieczenie ma chronić, ale tylko wtedy, gdy jest dobrze dobrane i w pełni zrozumiane.