Chińskie auta na polskim rynku: Motoryzacyjny hit czy ubezpieczeniowy tor z przeszkodami?
Coraz częściej na uliacach obok znanych nam znaczków pojawiają się zupełnie nowe, egzotycznie brzmiące marki: MG, BAIC, OMODA czy BYD. Chińska ofensywa motoryzacyjna, połączona z elektryczną rewolucją, stała się w Polsce faktem. Kusi świetny design, wyposażenie "pod korek" i ceny, które w europejskich salonach brzmiałyby jak żart. Ale zanim wpadniesz w szał zakupów, warto spojrzeć na ten trend z nieco innej strony – z perspektywy ubezpieczyciela.
Kupić auto to jedno. Ale ubezpieczyć je mądrze i nie zbankrutować przy ewentualnej naprawie – to zupełnie inna bajka.
Towarzystwa ubezpieczeniowe mają twardy orzech do zgryzienia
Dla nas, kierowców, nowe marki to ekscytacja. Dla analityków z firm ubezpieczeniowych – ból głowy. Przez dekady rynek opierał się na twardych danych. Firmy doskonale wiedziały, jak często psuje się Volkswagen, ile kosztuje błotnik do Toyoty i jak szybko kradną Hondy.
W przypadku chińskich aut (zwłaszcza tych elektrycznych) brakuje historii. To czysta karta. Ubezpieczyciele muszą na nowo uczyć się kalkulowania ryzyka. Baterie elektryków są potwornie drogie w naprawie, a brak danych o awaryjności nowych graczy sprawia, że polisy muszą być wyliczane z pewną "górką" bezpieczeństwa.
Jeśli więc planujesz przesiadkę do chińskiego auta, musisz być sprytniejszy niż system i zwrócić uwagę na trzy kluczowe pułapki.
1. Długie czekanie na części i widmo szkody całkowitej
Wyobraź sobie stłuczkę. Nic wielkiego – uszkodzony zderzak, reflektor i błotnik. W przypadku popularnego auta europejskiego części są w warsztacie na drugi dzień. W przypadku nowej marki z Azji, która dopiero buduje swoje zaplecze logistyczne w Polsce, na ten sam błotnik możecie czekać tygodniami. Co gorsza, wysokie koszty sprowadzenia specyficznych części sprawiają, że ubezpieczyciele szybciej orzekają "szkodę całkowitą", bo naprawa po prostu przestaje im się opłacać.
Jak się zabezpieczyć?
-
Nie oszczędzaj na AC. Wybierajcie wyłącznie warianty serwisowe (naprawa w ASO) z gwarancją użycia oryginalnych części.
-
Wybierz dobrą sieć partnerską. Przed podpisaniem umowy dopytajcie, czy dany ubezpieczyciel ma w swojej sieci warsztaty autoryzowane przez importera Waszej nowej marki.
2. Bogate wyposażenie kontra bezlitosne systemy wyceny
Chińskie auta słyną z tego, że w standardzie dają to, za co u Niemców czy Japończyków trzeba słono dopłacić. Skórzane fotele, wielkie ekrany, zaawansowane systemy wspomagania. Problem polega na tym, że algorytmy ubezpieczycieli często tego nie widzą. Widzą "tani" samochód bazowy i zaniżają jego wartość. Jeśli dojdzie do kradzieży, odszkodowanie wyliczone ze standardowej tabeli może was mocno rozczarować.
Jak się zabezpieczyć?
-
Stała Suma Ubezpieczenia to konieczność. Dopłać za tę klauzulę. Gwarantuje ona, że przez cały rok trwania polisy, w razie najgorszego, ubezpieczyciel wypłaci Wam kwotę równą wartości auta z dnia zakupu polisy.
-
Polisa GAP. Jeśli kupujesz auto w leasingu lub na kredyt, ubezpieczenie od utraty wartości (GAP) uratuje Wasz portfel.
3. Złudne oszczędności z importu prywatnego
Wiele osób próbuje ominąć oficjalne salony i sprowadza chińskie auta na własną rękę, by zaoszczędzić jeszcze więcej. To ryzykowna gra. Auta spoza oficjalnej europejskiej dystrybucji mogą nie mieć odpowiedniej homologacji. W razie wypadku ubezpieczyciel ma pełne prawo przyjrzeć się dokumentom. Jeśli okaże się, że pojazd nie spełniał unijnych norm, możecie zapomnieć o wypłacie odszkodowania.
Jak się zabezpieczyć?
-
Kupuj oficjalnie. Decyduj się wyłącznie na samochody od autoryzowanych dealerów, z pewną, europejską homologacją.
Chińska motoryzacja w Polsce to nie jest chwilowy kaprys – ci producenci zostaną z nami na dłużej i z pewnością mocno przetasują rynek. Auta te są świetną alternatywą, ale decydując się na nie, musimy włączyć "ubezpieczeniowe myślenie". Tutaj tania polisa z internetowej porównywarki to proszenie się o kłopoty. Lepiej wydać kilkaset złotych więcej na solidne Autocasco. Kontakt z zaufaną agencją ubezpieczeniową pozwoli spokojną głową cieszyć się jazdą swoim nowym, naszpikowanym technologią nabytkiem