Chwilka...

Obowiązkowe ubezpieczenie OC operatora drona – wszystko, co musisz wiedzieć

Obowiązkowe ubezpieczenie OC operatora drona – wszystko, co musisz wiedzieć
Udostępnij:
18 Luty 2026

Jeszcze kilka lat temu dron był gadżetem dla entuzjastów technologii. Dziś lata nad weselami, budowami, polami uprawnymi i parkami narodowymi. I właśnie dlatego przepisy mówią jasno: jeśli wznosisz drona w powietrze, potrzebujesz ważnej polisy OC. 

Problem w tym, że większość operatorów traktuje to jak informację drobnym drukiem. Dowiadują się o obowiązku dopiero przy kontroli, albo – co gorsza – po tym, jak coś się wydarzy.

Co tak naprawdę chroni ta polisa?

Wyobraź sobie, że twój dron spada. Nie dlatego, że jesteś złym pilotem – wystarczy podmuch wiatru, rozładowana bateria albo chwila nieuwagi. Dron uderza w cudzy samochód. Albo, w najgorszym scenariuszu, w człowieka.

Właśnie na takie sytuacje jest ubezpieczenie OC. Mówiąc wprost – jeśli twój dron komuś zrobi krzywdę albo coś zniszczy, ubezpieczyciel płaci zamiast ciebie. Nieważne, czy leciałeś dla zabawy w niedzielne południe, czy realizowałeś płatne zlecenie. Ochrona obowiązuje przez cały czas trwania lotu – od momentu, gdy dron odrywa się od ziemi, aż do lądowania.

Czego polisa nie obejmuje? Twojego własnego sprzętu – jeśli dron rozbije się o drzewo, OC za to nie zapłaci. Do tego potrzebne jest osobne ubezpieczenie CASCO. Polisa nie zadziała też, jeśli szkoda została wyrządzona celowo – co jest zresztą oczywiste.

Ile musi wynosić suma gwarancyjna?

Przepisy nie są tu szczególnie skomplikowane, choć na pierwszy rzut oka mogą tak wyglądać.

Wszystko zależy od tego, jak i czym latasz. Jeśli jesteś hobbystą albo małym operatorem – prawdopodobnie działasz w kategorii otwartej. To oznacza loty w zasięgu wzroku, poniżej 120 metrów i sprzętem lżejszym niż 25 kg. W tej kategorii ubezpieczenie jest wymagane, gdy dron waży więcej niż 500 gramów. Minimalna suma gwarancyjna to wtedy 750 000 SDR – brzmi abstrakcyjnie, ale w złotówkach daje to mniej więcej 4 do 4,5 miliona. Tyle musi być w stanie wypłacić ubezpieczyciel, gdyby coś poszło nie tak.

Operatorzy komercyjni, którzy potrzebują osobnego zezwolenia ULC, wpadają w kategorię szczególną – tam sumy gwarancyjne rosną i są ustalane indywidualnie, zazwyczaj od miliona SDR w górę.

Na samym szczycie jest kategoria certyfikowana – duże drony, loty nad tłumami, najwyższe wymogi. To jednak temat dla wąskiego grona profesjonalnych operatorów.

4 000 zł kary – i to jest dopiero początek problemów

Za latanie bez polisy grozi kara administracyjna w wysokości do 4 000 złotych. Nakłada ją Urząd Lotnictwa Cywilnego lub inne uprawnione służby podczas kontroli.

Tylko że ta kara to tak naprawdę najmniejszy problem. Znacznie groźniejsze jest to, co dzieje się, gdy bez ubezpieczenia spowoduje się wypadek. W takiej sytuacji całość kosztów spada na ciebie – z własnej kieszeni. Uszkodzony samochód, leczenie poszkodowanego, ewentualne postępowanie sądowe. Łączna kwota może bez problemu sięgnąć kilkudziesięciu, a nawet kilkuset tysięcy złotych.

Roczna składka za polisę OC drona to często wydatek rzędu kilkudziesięciu do kilkuset złotych. Zestawiając to z potencjalnymi konsekwencjami braku ubezpieczenia, decyzja wydaje się prosta.

Kto może cię skontrolować?

Więcej osób niż myślisz – i niekoniecznie w miejscach, których się spodziewasz.

Urząd Lotnictwa Cywilnego to główna instytucja, z którą operator drona ma do czynienia. Rejestrujesz się przez nich, przez nich dostajesz zezwolenia i to oni mogą uderzyć po kieszeni, jeśli złamiesz przepisy. Kara za brak polisy? Właśnie stąd pochodzi.

Polska Agencja Żeglugi Powietrznej działa trochę w tle, ale jej wpływ czujesz za każdym razem, gdy logujesz lot w aplikacji DroneRadar. To PAŻP zarządza przestrzenią powietrzną i decyduje o tym, gdzie możesz latać, a gdzie nie.

Policja i Straż Graniczna mogą podejść do ciebie w terenie – na łące, w parku, przy granicy – i po prostu poprosić o dokumenty. Rejestracja drona, potwierdzenie polisy, uprawnienia operatora. Mają do tego pełne prawo i korzystają z niego coraz częściej, szczególnie w miejscach turystycznych i przy granicach.

Innymi słowy – dokumenty warto mieć zawsze przy sobie, nie tylko na lotnisku.

Jak wybrać dobrą polisę i nie przepłacić?

Kilka pytań, które warto sobie zadać przed zakupem:

  • Czy latasz hobbystycznie, czy komercyjnie? To fundamentalna różnica. Polisa dla amatora będzie tańsza i prostsza. Jeśli zarabiasz na lotach – potrzebujesz ubezpieczenia dostosowanego do działalności zawodowej, z odpowiednio wysoką sumą gwarancyjną.

  • Ile waży twój dron? Im cięższy sprzęt, tym wyższe ryzyko i wyższa składka. 

  • Gdzie latasz? Jeśli planujesz loty za granicą, sprawdź, czy polisa obejmuje inne kraje. Wiele tańszych produktów ogranicza ochronę wyłącznie do Polski.

  • Co jest w OWU? Ogólne Warunki Ubezpieczenia to dokument, który większość ludzi pomija. A właśnie tam kryją się wyłączenia odpowiedzialności – czyli sytuacje, w których ubezpieczyciel odmówi wypłaty. Warto poświęcić kwadrans na przeczytanie tego, zanim się podpisze umowę.

  • Czy potrzebujesz dodatkowych klauzul? Jeśli latasz w trybie FPV, nocą albo w pobliżu lotnisk – standardowa polisa może nie wystarczyć. Zapytaj ubezpieczyciela o rozszerzenia.

Polisa OC dla drona to dziś nie fanaberia, lecz wymóg prawny. Brak ubezpieczenia to ryzyko kary 4 000 zł od urzędu – i potencjalnie ogromnych kosztów z własnej kieszeni w razie wypadku. Dobra polisa kosztuje stosunkowo niewiele, a daje realną ochronę finansową w sytuacjach, których nikt nie planuje, ale które niestety się zdarzają.

Zanim następnym razem wzniesiesz drona w powietrze, sprawdź, czy masz aktualną polisę. To jedna z tych rzeczy, o których człowiek myśli dopiero wtedy, gdy jest za późno.