Myślisz, że jesteś ubezpieczony? Pułapki niedoubezpieczenia i błędy Polaków
Myślisz, że jesteś ubezpieczony? Te błędy popełnia większość Polaków - pułapki niedoubezpieczenia.
Większość z nas kupuje ubezpieczenie na zasadzie "zło konieczne". Płacimy składkę, chowamy polisę do szuflady i oddychamy z ulgą – temat załatwiony. Problem w tym, że często kupujemy sobie tylko poczucie bezpieczeństwa, a nie realną ochronę.
To zjawisko nazywa się niedoubezpieczeniem, ale mówiąc prościej: płacisz za polisę, która daje Ci fałszywy spokój. Na papierze wszystko wygląda dobrze, ale gdy dochodzi do szkody, okazuje się, że pieniądze z odszkodowania to tylko kropla w morzu Twoich rzeczywistych potrzeb.
Europa ubezpiecza się "na serio", my tylko "bo trzeba"
Polska Izba Ubezpieczeń (PIU) od lat zwraca uwagę na smutną prawdę: w porównaniu do mieszkańców Zachodu, wciąż zostajemy w tyle w podejściu do ubezpieczeń.
Na czym polega różnica?
-
My patrzymy na cenę, oni na jakość: W Polsce najczęściej szukamy najtańszej oferty. Klikamy "sortuj od najniższej ceny" i bierzemy byle co, byle spełnić wymóg banku pod kredyt albo mieć dokumenty dla świętego spokoju.
-
Tam to standard, tu dodatek: W krajach rozwiniętych solidne ubezpieczenie życia i majątku to taki sam stały koszt jak czynsz czy prąd – nikt na tym nie oszczędza, bo ludzie wiedzą, ile kosztuje odbudowa życia po tragedii. My często traktujemy to jako zbędny wydatek, który chętnie ucinamy, gdy domowy budżet się nie dopina.
Powódź: Bolesne zderzenie z rzeczywistością
To, że tania polisa to pozorna oszczędność, najboleśniej pokazały ostatnie powodzie. Kiedy woda opadła, okazało się, że wielu ludzi zostało z niczym, mimo że "przecież byli ubezpieczeni".
Problem ujawnił się w dwóch momentach:
-
Polisa sprzed lat: Wiele osób miało ubezpieczony dom na kwotę ustaloną 5 czy 10 lat temu. Przez ten czas ceny materiałów budowlanych poszybowały w górę. Odszkodowanie, które kiedyś pozwoliłoby postawić nowy dom, dzisiaj wystarczyło zaledwie na remont jednego pokoju.
-
Brak ochrony: Mnóstwo osób w ogóle zrezygnowało z polisy albo kupiło ubezpieczenie, które nie obejmowało skutków powodzi. W efekcie dorobek całego życia przepadł w kilka godzin, a ludzie zostali bez środków na start.
Życie i zdrowie: Ryzyko finansowej katastrofy
O ile straty majątkowe są bolesne, o tyle luki w ubezpieczeniach na życie i zdrowie mogą prowadzić do tragedii nieodwracalnych. Jak wskazują analizy, Polacy rzadko biorą pod uwagę "czarny scenariusz".
W modelu rodziny, gdzie budżet opiera się na dochodach jednej lub dwóch osób, poważna choroba lub śmierć głównego żywiciela rodziny to wstrząs, który burzy finansowe fundamenty gospodarstwa domowego.
Brak odpowiedniego zabezpieczenia w takiej sytuacji prowadzi do:
-
Utraty płynności finansowej: Brak środków na bieżące rachunki i spłatę kredytów.
-
Konieczności wyprzedaży majątku: Często poniżej wartości, byle tylko uzyskać gotówkę.
-
Obniżenia standardu życia dzieci: Brak funduszy na edukację czy zajęcia dodatkowe.
Na czym w tym przypadku polega niedoubezpieczenie?
Często mamy polisę, tak żeby była np. na kilkanaście tysięcy złotych. Bądźmy szczerzy: to wystarczy na pokrycie kosztów pogrzebu, ale co dalej? Z czego rodzina opłaci rachunki w kolejnych miesiącach? Żeby Twoi bliscy mieli czas stanąć na nogi i poukładać życie na nowo, ubezpieczenie powinno wynosić równowartość Twoich zarobków z 3, a nawet 5 lat. Każda niższa kwota to niestety tylko iluzja bezpieczeństwa.
Luka ubezpieczeniowa to nie są tylko słupki na wykresach – to realne dramaty zwykłych ludzi. Wnioski płynące z powyższych przykładów dają prostą lekcję: oszczędzanie na składce mści się w najgorszym momencie. Prawdziwą cenę "taniej polisy" poznajemy dopiero po szkodzie, gdy zamiast pieniędzy na koncie, zostajemy z bezwartościowym papierkiem w ręku.