Chwilka...

Cyberubezpieczenia

Udostępnij:
03 Styczeń 2023 Aktualizacja: 11 Maj 2026

Pandemia COVID-19 i wywołana przez nią masowa transformacja modelu pracy – w szczególności nagłe przejście na pracę zdalną – stworzyły podatny grunt dla cyberprzestępców. Rozproszone zespoły, prywatne sieci domowe zamiast firmowych VPN, pośpieszne wdrożenia nowych narzędzi cyfrowych: każdy z tych elementów zwiększył powierzchnię ataku. Efekt? Rekordowa liczba ataków typu ransomware i fundamentalna zmiana na rynku cyberubezpieczeń – zarówno pod względem ceny, jak i dostępności ochrony.

Globalny wzrost kosztów

Szacunki spółki reasekuracyjnej Willis Re pokazują skalę problemu: stawki przy reasekuracji ryzyk cybernetycznych wzrosły o 40 procent. Za główny powód ubezpieczyciele wskazują gwałtowny wzrost wypłat odszkodowań z tytułu ataków ransomware.

Mechanizm takiego ataku jest prosty w założeniu, lecz destrukcyjny w skutkach: cyberprzestępcy blokują dostęp do systemów informatycznych lub odbierają możliwość odczytu danych, szyfrując je bez wiedzy ofiary. Przywrócenie stanu pierwotnego uzależniają od zapłaty okupu – często w kryptowalutach, co utrudnia identyfikację sprawców. Koszty po stronie firm nie ograniczają się do samego okupu: dochodzą koszty przestoju operacyjnego, odbudowy infrastruktury IT, postępowań regulacyjnych i naruszenia reputacji.

W obliczu rosnącej liczby i skali ataków coraz głośniej zadawane jest pytanie: czy ubezpieczyciele nie powinni całkowicie wycofać się z oferowania ochrony od ryzyk cybernetycznych? Na razie rynek szuka równowagi między opłacalnością a utrzymaniem dostępności produktów – choć warunki tej równowagi zmieniają się co kwartał.

Sytuacja na rynkach globalnych ma bezpośrednie przełożenie na polski rynek ubezpieczeń. Cyberpolisy funkcjonują tu w dwóch modelach:

  1. Model reasekuracyjny – oferta ubezpieczycieli krajowych oparta na umowach reasekuracji zawieranych z globalnymi partnerami.
  2. Model oddziałów globalnych – produkty oferowane bezpośrednio przez polskie oddziały międzynarodowych ubezpieczycieli.

Oba modele są ściśle powiązane z koniunkturą na rynkach zagranicznych. Wzrosty składek i zaostrzenie warunków ochrony, które obserwujemy globalnie, niemal natychmiast przekładają się na oferty dostępne dla polskich przedsiębiorców.

Transformacja podejścia do ryzyka 

Zmiana filozofii ubezpieczycieli wobec ryzyk cybernetycznych zaczęła być widoczna już w 2020 roku, gdy liczba ataków ransomware zaczęła rosnąć w tempie wykładniczym. Ocena ryzyka – dotychczas oparta na stosunkowo prostych kwestionariuszach – stała się procesem wielopłaszczyznowym, wymagającym szczegółowej analizy infrastruktury IT, polityk bezpieczeństwa i historii incydentów.

Ubezpieczyciele, zmuszeni do pokrywania coraz wyższych odszkodowań, sięgnęli po kilka mechanizmów ograniczania ryzyka:

  • Sublimity ochrony – zamiast pełnego zakresu, ubezpieczyciele wprowadzają górny pułap wypłat w określonych kategoriach szkód (np. odrębny limit dla ataków ransomware).
  • Wyższy udział własny – klient przejmuje większą część ryzyka, co ma go skłaniać do inwestowania w prewencję.
  • Rozbudowane kwestionariusze ryzyka – przed wystawieniem polisy ubezpieczyciele wymagają szczegółowych informacji o stosowanych zabezpieczeniach: uwierzytelnianiu wieloskładnikowym (MFA), polityce backupów, segmentacji sieci czy szkoleniach pracowników.
  • Wyłączenia i klauzule – precyzyjne ograniczanie zakresu ochrony, np. wyłączenie szkód wynikających z zaniedbań w aktualizacji oprogramowania.

Mimo to polskie cyberpolisy wciąż w większości przypadków obejmują wypłaty z tytułu ataków hakerskich, w tym ransomware. Rynek stara się godzić potrzeby klientów – którzy po doświadczeniach ostatnich lat rozumieją wagę ochrony – z koniecznością zachowania opłacalności portfela ubezpieczeń.

Szybujący popyt

Paradoksalnie, wzrost zagrożeń nie osłabił popytu na cyberpolisy – wręcz przeciwnie. Firmy, które wcześniej traktowały cyberubezpieczenia jako zbędny wydatek, po głośnych incydentach w branży zaczęły aktywnie poszukiwać ochrony i zwiększać zamawiane limity.

Rynek odpowiedział zróżnicowaniem oferty:

Dla małych i średnich firm pojawiły się uproszczone pakiety ochrony, obejmujące zazwyczaj:

  • wsparcie specjalistów IT i prawników w trakcie incydentu (tzw. incident response),
  • rekompensatę utraty zysku wynikającą z przestoju operacyjnego,
  • pokrycie wydatków na podtrzymanie działalności firmy,
  • zwrot kosztów roszczeń osób trzecich (np. klientów poszkodowanych wyciekiem danych).

Dla dużych przedsiębiorstw sytuacja jest trudniejsza. Wysokie limity ochrony są dostępne, ale za ogromną cenę i przy spełnieniu coraz bardziej wymagających warunków technicznych. Część ubezpieczycieli ogranicza lub całkowicie wycofuje ochronę dla firm z sektorów szczególnie narażonych, takich jak opieka zdrowotna, infrastruktura krytyczna czy instytucje finansowe.

Prewencja - klucz do niższej składki i mniejszego ryzyka

W dobie twardniejącego rynku ubezpieczeń cybernetycznych prewencja staje się nie tylko dobrą praktyką, ale warunkiem uzyskania sensownej ochrony w rozsądnej cenie. Ubezpieczyciele coraz częściej uzależniają wystawienie polisy lub wysokość składki od wdrożenia konkretnych zabezpieczeń.

Podstawowe środki, których wdrożenie obniża ryzyko ataku i poprawia warunki ubezpieczenia:

  • Regularne kopie zapasowe (backup) – wykonywane automatycznie, z weryfikacją ich poprawności i możliwości przywrócenia danych.
  • Zasada 3-2-1 – trzy kopie danych, na dwóch różnych nośnikach, z czego jedna przechowywana w oddzielnej lokalizacji (off-site) lub w chmurze odizolowanej od sieci firmowej.
  • Uwierzytelnianie wieloskładnikowe (MFA) – szczególnie istotne przy zdalnym dostępie do systemów firmowych.
  • Segmentacja sieci – ogranicza możliwość rozprzestrzenienia się ataku ransomware w obrębie całej infrastruktury.
  • Regularne szkolenia pracowników – phishing i socjotechnika pozostają najczęstszym wektorem ataku; świadomość pracowników jest pierwszą linią obrony.
  • Aktualizacje oprogramowania i systemów – niezałatane podatności to otwarte drzwi dla cyberprzestępców.

Inwestycja w prewencję to nie tylko mniejsze ryzyko incydentu – to również realna szansa na niższą składkę ubezpieczeniową i szerszy zakres ochrony.